czwartek, 31 października 2013

Jesienne zaległości w letnim stylu

To, że prawie tu nie bywam nie znaczy, że się obijam i nie tworzę. Wręcz przeciwnie pogoda powoli skłania do spędzania wieczorów w domu i szukania nowych zajęć, więc czasu na decoupage mnóstwo. 
A dziś komplet puzderek w pastelowych kolorach. 








wtorek, 17 września 2013

mała Ola idzie do przedszkola... czyli stolik szybko potrzebny! :)

Dziś w słowach krótko, za to sporo oglądania :) Ostatnio wspomniałam o stoliku i krzesełku, które czekały na nowe życie. Oto i one... wykonane spontanicznie, bez jakiegokolwiek zamysłu, planu. Wyszło kolorowo i dziewczęco. Zadanie wykonane :) a uśmiech dziecka na widok skończonej pracy jest bezcenny i bardzo motywuje to dalszych działań. 





czwartek, 5 września 2013

five o'clock - perfect time for a tea

I nadchodzi koniec lata... wieczory z dnia na dzień bardziej chłodniejsze. Żeby nie wpaść w jesienną chandrę zaczęłam wielkie prace ozdabiania, malowania, obklejania. Chyba jeszcze takiego zapału do decou w sobie nie miałam :) Najchętniej przemalowałabym cały dom... ale z tym jeszcze muszę trochę poczekać. Póki co do przemalowania czeka cała sterta ramek na zdjęcia, pudełek i coś specjalnego - stolik i krzesełko dla dziewczynki. 

A tymczasem nadrobię wakacyjne zaległości, których troszkę jeszcze zostało. Dziś herbaciany zestaw w angielskim stylu.






czwartek, 18 lipca 2013

W roli głównej mini komoda

Ostatnio zostałam poproszona o przerobienie surowej drewnianej komódki na coś co będzie pasowało do stylu shabby chic.
To nie mogło nie wyjść :) Sama podkochuje się w tego typu rzeczach, więc praca dała mi ogromną przyjemność i mam zamiar w niedługim czasie też sobie taką sprawić :)







czwartek, 4 lipca 2013

Mała odmiana


Dziś mała odmiana od decoupage. 
Jakieś pół roku temu, gdzieś w wirtualnym świecie znalazłam ozdoby wykonane z małych zrobionych ręcznie kwiatuszków. Od razu przyciągnęły moją uwagę. Zapał był jak zwykle ogromny, a w głowie miałam tysiące pomysłów jak takie cuda wykorzystać. Nie przewidziałam tylko tego, że takie cuda są strasznie pracochłonne, a praca nad nimi zajmuje mnóstwo czasu. Trochę się zniechęciłam, ale jestem osobą, która jeśli coś zacznie, to musi to skończyć i tak też się stało.

Kwiatuszki zrobione są z papieru śniadaniowego. I właściwie w zrobieniu ich nie ma żadnej "filozofii". Ale trzeba siedzieć wycinać i zginać i miętosić i formować i mieć ogromną cierpliwość bo końca pracy nie widać :) Po moich błagalnych minach i prośbach, do pracy dołączyli się moi znajomymi, na początku marudzili, nie mniej niż ja... aż w końcu wciągnęli się bardziej niż ja i zaczęli produkcję masową (na dole zdjęcia, także ich prac) :)

Początkowo powstały  ozdoby walentynkowe do mojej pracy. 



Potem wzięłam się za wszelkiego rodzaju wianki, wianuszki i takie tam.






 A potem wpadliśmy na robienie drzewek na bazie styropianowych kul. Godziny miętolenia (ok. 300 kwiatuszków na jedno drzewko) 

W między czasie znalazłam pomysł na robienie różyczek z papierów ozdobnych- mniej pracy, mniej zwijania.



Do pracy na drzewkami dołączyłam decoupage na doniczce.




A na koniec produkcja masowa Kingi i Kamila :)













środa, 26 czerwca 2013

Magia fotografii

Dziś zakończyłam sesję letnią na studiach. Ze szczęścia i świadomości, że nie muszę "nic", zajrzałam do mojego magicznego kącika decou. Widok jeszcze nie użytych serwetek, farb i zakurzonych już pędzli, zmotywował mnie do działania. W końcu nastąpił przełom! Widok różanego słoiczka ogromnie cieszy a po głowie chodzi tysiąc myśli, co następnego wpadnie w moje ręce. Ale nie o tym miało być...


Odkąd pamiętam, zawsze lubiłam oglądać stare fotografie... i to właśnie z nimi najbardziej kojarzy mi się dom mojej babci. Stare albumy, pełne jeszcze starszych zdjęć fascynowały mnie od dzieciństwa, mimo, że każdą fotografię widziałam "tysiąc" razy, to z każdym kolejnym razem poniekąd odkrywałam ją na nowo. 
Szczególną uwagę skupiałam na portrecie babci, który oprócz tego, że znajdował się w albumie, to wisiał oprawiony w skromną ramę na jednej ze ścian w pokoju gościnnym. Do dziś fascynuje mnie ogromnie.            Do dziś nie mogę uwierzyć, że portret ten to fotografia a nie obraz! Babcia jest na nim taka piękna, idealna, kobieca.... ah!
Do fotografii tej mam ogromny sentyment. Obiecywałam sobie od dawna, że kiedyś nadam jej nowe życie, by przetrwała jeszcze wiele pokoleń, póki co nie udało mi się to w pełni, ale postanowiłam choć w jakiś sposób ją utrwalić. I tak właśnie powstało kolejne zaczarowane puzderko. Z pewnością dla mnie najważniejsze.


Fotografia portretu wiszącego na ścianie.






Pudełko wykonane metodą transferu wydruku, w której naprawdę łatwo coś zepsuć. Na portrecie umieszczonym na pudełku widać obdrapania, wydarte plamy. Wydaje mi się jednak, że nadaje mu to trochę charakteru i postarza go. 


wtorek, 18 czerwca 2013

coffee or tea?

Minęły prawie dwa miesiące odkąd umieściłam na blogu ostatni post. Od tego czasu, również nie zaglądałam do mojego magicznego pudła z decou. Zbliżająca się wielkimi krokami sesja, piękna pogoda i parę innych spraw, skutecznie odciągnęły mnie od tworzenia. Trochę mi ostatnio tęskno. Postanowiłam, że gdy tylko wpadnie mi jakieś cudo, aby "nadać mu nowe życie", wciągnę się w to wszystko od nowa. A tym czasem nadrobię tu zaległości i postaram się pokazać to wszystko co jeszcze gdzieś się zaszyło.

Dziś w rolach głównych pudełka na kawę i herbatę.